Adrian Kąca wywiad
  • Author:Daniel E. Groszewski
  • Comments:0

– WRZESIEŃ. Adrian Kąca

Adrian Kąca: Przede wszystkim trzeba słuchać innych

 

Z Adrianem Kącą, aktorem Teatru Muzycznego Capitol, który we wrześniowych improwizacjach wcielił się w postać Irenki rozmawia Daniel E. Groszewski.

 

ADRIAN KĄCA – BIOGRAM

 

Wrześniowa improwizacja odbyła się w ringu na Scenie Ciśnień. Była to improwizacja kobieca, bowiem wszyscy występujący wcieli się w kobiety. Improwizowali: Sabina Misakiewicz, Magda Kumorek (w roli Niespodzianki), Adrian Kąca, Wojciech Solarz, Michał Staszczak, Wojciech Żołądkowicz i Sambor Dudziński.

 

Improwizacje za Tobą, właściwie kolejny etap, bo w lutowych miałeś „czerwony kapelusz”, czyli będąc widzem wiedziałeś jakie listy improwizacyjne otrzymali uczestnicy.

 

ADRIAN KĄCA: – Tak, w lutym znałem listy, a w marcowej wziąłem też udział grając mnicha. Myślałem wtedy, że forma tej improwizacji jest na tyle otwarta, że można się podłączyć.

 

 

Duża różnica w odczuciach?

 

ADRIAN KĄCA: – Olbrzymia. Tutaj mózg paruje na scenie. Ma się niby mało zadań do zagrania, ale są one tak przestrzenne i dają tak dużo możliwości, że czasami aż nie wiadomo na co się zdecydować. Przede wszystkim trzeba słuchać innych. Wiadomo, że jak będzie się grało tylko na siebie i z sobą, to nie będzie żadnej interakcji. Ciężkie przeżycie, ale przyjemne.

 

Jak kwestia doświadczeń? Do tej pory miałeś okazję występować na scenie tylko z Michałem Staszczakiem. Pozostali partnerzy byli dla Ciebie nowi. Jak się improwizuje z kimś, kogo się nie zna?

 

ADRIAN KĄCA: – Czuło się dobrą energię, pewność, że możemy zrobić z sobą wszystko. Nie było żadnego strachu. Wiedziałem, że będzie super.

 

Jak to wyglądało? Dostałeś list improwizacyjny…

 

ADRIAN KĄCA: – … i nikt nic nie wiedział. Przypuszczam, że każdy z mężczyzn pomyśl coś w stylu: ja pierdzielę, jestem kobietą! Po jakiś dziesięciu minutach autorka, czyli Agata Duda-Gracz powiedziała nam, że wszyscy jesteśmy kobietami. I ciśnienie puściło. Musiała nam to zdradzić, ponieważ miała nam do przekazania, że dziewczyny czekają na nas w charakteryzatorni i zaraz zrobią nas na bóstwa. Mieliśmy wybrać sobie kiecki, dopasować do swoich postaci…

 

…i to było ułatwienie?

 

ADRIAN KĄCA: – Na pewno. Postać była zbudowana kostiumem i charakteryzacją, w dużej mierze. W szkole teatralnej mieliśmy powiedzonko „co się nie dogra to się doubiera”.

 

Potem weszliście na Scenę Ciśnień Teatru Muzycznego Capitol, ciśnienie pewnie podskoczyło i od początku zacząłeś być Irenką.

 

ADRIAN KĄCA: – Byłem Irenką, do której, według mnie, należała ta przestrzeń. Ring należał do Irenki. Myślałem, że rozwinę tę sytuację w jakieś stowarzyszenie walczące o jakieś prawa kobiet z mężczyznami… nie wszystko udało się przemycić, chociaż powstało bardzo wiele ciekawych inwencji. Ważne, że fajnie było nam razem na scenie.

 

Z rzeczy, które miałeś w liście motywacyjnym często korzystałeś. Często do nich wracałeś. Po Twojej bohaterce było czuć, że jest wierna listowi. Jedyne chyba czego wprost nie przekazałeś to stwierdzenia, że nie lubisz brązowego koloru. Jedyną awersję do niego miałeś jedynie wtedy, gdy Beatka, w którą wcielił się Michał Staszczak, zrobiła kupę.

 

ADRIAN KĄCA: – Co zrobić. Intensywnie myślałem, żeby przeprowadzić wszystko, co było zawarte w liście improwizacyjnym. Chociaż uważam, że wiele rzeczy mogłem jeszcze mocniej wyeksponować. Siłę tej kobiety, bo była jej przypisana. Myślę teraz, po zakończeniu, że mogłem bardziej uderzyć w tę nutę. Była też podpowiedź, że lubi nokautować, ale nie znalazłem momentu, w którym można by kogoś znokautować.

 

Chociaż Twoja bohaterka wcieliła się w trenera boksu i ta siła była widoczna, kiedy podnosiłeś cegłę i powiedziałeś panu: „dziękuję za pomoc, poradzę sobie”.

 

ADRIAN KĄCA: – Tak było. Mogłem więcej, choć przeszkadzał mi w liście improwizacyjnym fragment dotyczący mojego ruchu, dopisany przez Tomasza Wesołowskiego, który wymuszał, że mam być statyczna. Dlatego nie chciałem zbytnio się uruchamiać. Stąd pomysł trzymania się krzesła, żeby ograniczać jednak tę swoją ruchomość… chociaż mi to przeszkadzało.

 

Twoja ruchowość była też ograniczona przez wypadające biodro Twojej bohaterki. Czy właśnie dlatego przewróciłeś się na scenie, czy był to przypadek?

 

 

ADRIAN KĄCA: – Pojawiła się możliwość wykorzystania biodra, żeby się przewrócić. To był taki moment, gdy nikt nie zwracał na mnie uwagi. Jeszcze niedawno byłam w centrum uwagi, a teraz nie jestem i wykorzystałam swoje wypadające biodro, żeby uwaga skupiła się na mnie. To było takie egoistyczne, kobiece podejście

 

Który moment improwizacji był najtrudniejszy? Przyszła jakaś pustka w głowie?

 

ADRIAN KĄCA: – Był taki moment, kiedy Magda Kumorek weszła na ring z mikrofonem i namawiałyśmy Stanisławę, improwizowaną przez Wojtka Solarza, żeby zabrała głos. Była tam jakaś niezręczność. Czułem, że coś jeszcze da się wymyślić. Udało się tyle ile widzieli widzowie. Myślę, że było super.

 

 

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski

LISTY IMPROWIZACYJNE

 

WRZESIEŃ

 – Adrian Kąca

 

Autorem listów improwizacyjnych jest Agata Duda-Gracz.

***

IRENKA

Wszystko zaczyna się od krzesła.

 

Przestrzeń – Ring Irenki.

Okoliczności – Sprzyjające.

Preferowana dyscyplina sportu – Boks albo coś innego.

Dolegliwość – Spektakularnie wypadające biodro.

Mąż – Nigdy w życiu!

Dzieci – Cudze ale też niechętnie.

Wykształcenie – Bardzo bardzo artystyczne.

Kolor – Soczyście pomarańczowy albo jakiś inny byle nie brązowy.

Talia – Ciężko wypracowana.

Cel – Uświęca środki.

Czas – Nie ma znaczenia.

 

Improwizacja kończy się, kiedy zgaśnie światło.

***

Improwizacje #7, Adrian Kąca czyta list improwizacyjny / fot. Marek Maziarz

IMPROWIZACJE #7 – FOTOGALERIA

 

improwizacje7 fotogaleria